czwartek, 30 września 2010

Przygód kilka Mina świrka, epizod pt. Kolesie w piżamach.

Możliwe już znacie te story, ale co tam. Ta mrożąca wódę w żyłach historia o wątku kryminalnym miała miejsce jakieś 2 albo 3 lata temu, pewnego sierpniowego wieczora. Siedzimy sobie całą ekipą pod lasem, u podnóży Góry Chełmskiej w K-linie na schodach. Nie pami...ętam dokładnie kto tam był, pamiętam tylko że był tam Enzym i Hauka i pewnie ktoś z Raggafaya plus jacyś znajomi, razem ok. 10 osób. Był wczesny wieczór, jakoś po 21 i powoli robiło się już ciemno. Pijemy sobie i palimy nagle spotrzegłszy, że z lasu wyjeżdzają 3 policyjne polonezy, od razu wiadomo pełen orient i wszystko co przypałowe schowaliśmy w bezpieczne miejsce. Generalnie siedzimy sobie dalej i udajemy, że nic tam nie robimy spokojnie obserwując działanie stróży prawa, którzy mają na nas zupelnie wyjebane, bo chodzą po krzakach z latarkami i czegoś tam szukają. Po 15 min. przeczesywania krzaków odjechali z powrotem do lasu po torach saneczkowych. Chwile po tym od strony giełdy samochodowej podjechał nieoznakowany policyjny samochód - jakieś srebrne Daewoo zdaje się, z którego to wysiadło 4 kryminalnych i ku naszemu zdziwieniu podbiło do nas. Zadali nam jedno zajebiście ważne pytanie: NIE WIDZIELIŚCIE MOŻE 5 KOLESI W PIŻAMACH ? Z trudem powstrzymując śmiech odparliśmy, że nie widzieliśmy nikogo takiego. Jednak Enzym był wtedy w swoim niebieskim, welurowym dresie Sean Johna i wyglądał jakby miał piżamę, więc jak tylko odjechali to cisneliśmy bekę, że to Enzyma szukają. Nie wiedzieliśmy jeszcze o co kaman, myśleliśmy wtedy, że prawdopodobnie chodzi im o jakichś pacjentów, którzy uciekli z Psychiatryka na ul. Słonecznej. Po chwili rozkminy postanowaliśmy kontynuować picie i palenie, nie trwało to jednak długo gdyż nagle z krzaków usłyszeliśmy cichy szept: "Ej, chodźcie tutaj !, ej ej no dawajcie tutaj pomóżcie mi !". Nastąpił moment zawachania, po czym podeszliśmy do krzaków, żeby zobaczyć kto nas woła. Ku naszemu zdziwieniu ukazał nam się MAŁOLAT W SPODNIACH OD PIŻAMY ! Był bez koszuli, nie miał nawet kapci, miał na sobie tylko te spodnie. Chciał żebyśmy dali mu swoje ubrania, żeby mógł uciekać przed policją. Było trochę zimno i nikt nie był skłonny oddać mu swoich ubrań, ale na początku chcieliśmy mu wyjąć ciuchy ze skrzynki PCK, a jeden z nas pojechał nawet do chaty na rowerze żeby przynieść mu jakieś stare łachy. Poszliśmy stamtąd a po drodze dowiedzieliśmy się od kogoś co się stało. 5 małolatów w wieku ok. 15 lat zamordowało w Darłowie starą kobietę w jej mieszkaniu, żeby ukraść jej parę set złotych. Tego dnia ich złapali i przewieźli ich do Koszalina na Policyjną Izbę Dziecka na ul. Ogrodową - tego dowiedziałem się z później z TV. Jak się domyślam- strażnicy pewnie mieli ich kłaść spać, ale chyba słabo ich pilnowali, bo udało im się uciec i pobiegli do lasu a za nimi ruszył pościg, o ile można tak nazwać 5 gnojków w spodniach od piżamy gonionych przez kilka Polonezów. Wiem, że złapali 4 z nich i szukali jeszcze tego piątego, ale pewnie daleko im nie spierdolił... Jakoś nie pisali o tym incydencie w gazetach, bo psy się nie chwalą swoimi porażakami w przeciwieństwie do mnie. End of story.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz