sobota, 30 października 2010

Przygód kilka Mina Świrka epizod pt. Przeprowadzka

Rok temu we wrześniu pomagałem bratu w przeprowadzce do innego mieszkania a wraz ze mną byli jeszcze Orzeł, Bestia i Adam A. To była sobota, po melanżu po którym parowała ze mnie wóda, ale jak wiadomo na kaca najlepsza praca. Od rana mieliśmy kilka kursów ciężarówką p...o mieście z jego meblami, gratami itp. wiadomo. Jako że mój brat pracuje w hurtowni browaru Żywiec to dostaliśmy od niego jego deputat browarów, które spijaliśmy sobie po drodze dźwigając mebelki. Przeprowadzkę zakończyliśmy około godz. 16. po czym odwozili nas do domu ciężarówką. Nie było dla nas miejsca w szoferce, więc jechaliśmy z Orłem na pace tej ciężarówki pijąc już 5-ty browar tego dnia. Akurat nie było na czym usiąść więc jechałem na stojąco, niestety ktoś nie zamknął drzwi od zewnątrz... Na środku skrzyżowania ulic Władysława IV-tego i Monte Cassino, w dalszym ciągu pijąc piwo nagle oparłem się plecami o drzwi po czym drwi się otworzyły a ja wypadłem z ciężarówki jadącej z prędkością ok. 40-50 km/h przyjebawszy głową o asfalt... Gdyby jechało za nami choćby Cinquecento to raczej bym już nie żył. Nie wiem jak to się stało, ale nic mi się nie stało. Całe szczęście byłem pijany i spadłem na ziemię jak worek kartofli lekko rozjebawszy sobie łeb, łokieć i kolano. Orzeł jak zobaczył, że wypadam z auta to krzyknął tylko: O KURWA, ON NIE ŻYJE ! A sobie ja wstałem, podniosłem puszkę z piwem, wziąłem łyka i poszedłem dalej. A jaki z tego morał ? Alkohol szkodzi zdrowiu ?
NIE KURWA, ALKOHOL URATOWAŁ MI ŻYCIE !